Pete
|
Szczerze ja nie wytrzymałbym przy łowieniu ryb. Po pierwsze jestem bardzo niecierpliwy, a po drugie nie umiem wysiedzieć w miejscu, a po trzecie nie jestem jakimś wielkim smakoszem ryb.
|
||||||||||||||
Ostatnio zmieniony przez Pete dnia Pon 12:12, 24 Gru 2007, w całości zmieniany 1 raz |
grzesiekodm
Moderator
|
Jesteście absolutnie tendencyjni! Przedstawiacie sprawę w taki sposób, jakby esencją wędkarstwa było uśmiercanie ryb! A tak wcale nie jest! Idąc tym torem można postawić tezę, że chodzenie po lesie, czy łące jest takim samym barbarzyństwem, bo depcząc po ściółce czy trawie zgniatamy ukrywające się tam mrówki, żuczki i inne owady!
A co Wy myślicie, że to mięso, które jecie to rośnie na drzewie w sadzie??? Wydobywa się go z pod ziemi??? Produkuje w fabryce??? Zwierzęta w rzeźni przechodzą takie katusze, że nam się nawet w głowie to nie mieści!!! Mój kolega pracował kiedyś w rzeźni to opowiadał takie historie, że włos na głowi się jeżył!!! Świnie są parzone na żywca!! Zdarza sie nawet, że świnia już wisi na hakach i nadal żyje a pracownicy rzeźni tną ją na kawałki piłami!!! To jest prawdziwe barbarzyństwo!! Wyjęcie jednaj ryby z jeziora, w którym są ich setki ton nie jest w najmniejszym nawet stopniu zagrożeniem dla ekosystemu! Należy jednak kierować się względami etycznymi i humanitarnymi. Wtedy na pewno nikt na tym nie ucierpi a równowaga ekosystemów pozostanie niezachwiana. |
||||||||||||||
|
Pudelek
Ogarniacz kuwety
|
wiem doskonale jak jest w rzeźni. tylko ja po raz kolejny mówię - zabijanie dla samego zabijania to nie jest to samo co zabijanie dla wykarmienia.
mam rozumieć, że na ryby jedziesz aby wyjąć tą jedną z jeziora? tutaj nie chodzi o zagrożenie dla ekosystemu, bo nic takiego nie napisałem, tylko o odrazę do pasji, w której głównym celem jest polowanie i potwierdzanie swojej przewagi nad zwierzyną. jeśli chodzi o polowania to akceptuje jedynie te z apartatem fotograficznym
ciekawie to brzmi w ustach wędkarza to tak jakby facet chcący zarobić na ścinaniu drewna zarzucił coś takiego ekologom |
||||||||||||||||
|
buba
|
a ja wogole nie umiem zrozumiec idei wedkowania i wyciagania ryby po to by ja potem wrzucic znow do jeziora... lowic rybe powinno sie jak jest czlowiek glodny i chce ja zjesc...tak samo nie rozumiem myslistwa dla zabawy... ja ryby lowilam raz- pstragi w bieszczadach w potoku- metoda "na reklamowke" jak nam sie kasa skonczyla... pare godzin stania w zimnym potoku i tylko dwie rybki...ale jak smakowaly takie z ogniska!!! chyba juz nigdy w zyciu nie jadlam czegos tak pysznego!!
|
||||||||||||||
|
grzesiekodm
Moderator
|
Cóż rzecz? Jedyne co nas ogranicza to nasza wyobraźnia.
Dorośniecie - zrozumiecie! A ja już się nie mogę doczekać kolejnej wyprawy do Skandynawii... |
||||||||||||||
|
Pudelek
Ogarniacz kuwety
|
człowiek uczy się całe życie. w ciągu ostatnich kilku dni na tym forum najpierw dowiedziałem się że jestem pazernym na kasę fanatykiem, któremu trzeba skręcić kark, a dzisiaj, że jestem jeszcze widać zbyt smarkaty, aby docenić tak piękną czynność jak wyciąganie i wrzucanie do wody ryb albo strzelanie do przebiegającej sarny.
|
||||||||||||||
|
grzesiekodm
Moderator
|
Ująłeś to tak jak chciałeś, nie mnie w to wnikać, a tym bardziej negować. Znasz siebie najlepiej, więc pewno tak jest.
Ja tam sobie jednak nie dam wpierać, że jestem kłusolem czy jakimś mordercą! Owszem w dzieciństwie tłukłem ryby w okolicznych rzekach aż buczało! Niestety był to wynik braku świadomości i odpowiedniej edukacji ekologicznej! Wtedy tak robili wszyscy, więc i ja nie pozostawałem z tyłu. Na wędkę, na rękę, na kosz, na wiadro... wszystko jedno, byle nałowić jak najwięcej. Znam ludzi, którzy w ciągu 2-3 godzin potrafili wyjąc z górskiego potoku 50-70 dorodnych pstrągów! Takie były wtedy realia. Teraz sprawy przedstawiają się zupełnie inaczej. Teraz mam odpowiednią świadomość i wiem co łowić i gdzie, żeby nie naruszyć równowagi. Znam wody maleńkie i urokliwe, którym zabranie choćby jednej ryby jest świętokradztwem. Poznałem miejsca tak piękne, dziewicze i nieskażone, że zarzucenie wędki byłoby z pewnością zbezczeszczeniem ich niepowtarzalnego uroku. Miejsca, w których każdy prawdziwy wędkarz odłoży sprzęt na bok ciesząc oko harmonią świata zwierząt i roślin. Są także łowiska gdzie upolowanie ryby nie narusza równowagi w przyrodzie. Wszystko jednak jest kwestia umiaru, wyczucia, świadomości i wyobraźni w podejmowanych działaniach, a przede wszystkim szacunku do otaczającej przyrody... |
||||||||||||||
|
turystykon
|
To jest kolejny argument, dla którego ja nie lubię wędkarstwa... Zapomniałem.
Za to Ty patrzysz na sprawę wędkarstwa aż nadmiar obiektywnie... Zarówno ja jako TOTALNY przeciwnik wędkarstwa, jak i Ty jako zwolennik wędkarstwa, zawsze odnośnie wędkarstwa będziemy w jakimś stopniu tendencyjni i nieobiektywni... Trzeba sobie powiedzieć prawdę prosto w oczy...
No skąd, że znowu... Przecież wędkarstwo jest sportem humanitarnym, tam nikt żadnego zwierzęcia nie zrani, wszyscy się nimi opiekują, a zabawa z haczykiem wychodzi zwierzątkom tylko na dobre, bo przecież trochę tkanki tłuszczowej rybka spali podczas zabawy z człowiekiem... żaden wędkarz nie wie w jaki sposób "zwierzyna" połknie haczyk, a większość ryb wypuszczonych nawet po delikatnym i profesjonalnym wyciągnięciu haczyka i tak jest już niepełnosprawnymi, więc o ile łatwiej jest jej zginąć... No, ale zawsze można wytłumaczyć, że w naturze, to i tak zostałaby zjedzona przez inne większe zwierze, więc wędkarstwo nawet pomaga przyrodzie i innym zwierzętom, jaki to dobre...
Wiesz, sytuację robienia idiotów z drugiej strony tez można odwrócić... A Wy wędkarze co myślicie, że te rybki, które po zabawie z Wami wpuszczane są do wody, to tak natychmiast są uzdrawiane przez cudotwórców z płetwami? Myślicie, ze taka rybka jest od razu w takim samym stanie, jak była przed zabawą z Wami? Takich absurdalnych pytań można mnożyć bardzo dużo, ale nie o to chodzi w zdrowej dyskusji, aby nawzajem z siebie robić idiotów... Tak to donikąd nie dojdziemy... Odnośnie rzeźni, to zgadzam się, że tam jest barbarzyńców mnóstwo, ale nie odwracaj kota ogonem. My nie gadamy na temat barbarzyństwa w rzeźniach, tylko na temat wędkarstwa... Przyjmując Twój tok myślenia, można by powiedzieć, że Veganie i tak są źli, wegetarianie jeszcze gorsi, a normalni ludzie to są zabójcy... A ja zgadzam się z Pudelkiem, zabijanie dla żywienia jest czymś całkiem innym od zabijania dla zabijania, dla przyjemności...
Nikt nie mówi o niszczeniu ekosystemów... No ale skoro poruszyłeś ten temat... Otóż jak jest akwen, gdzie tych rybek jest wiele wiele ton, a te rybki są wspaniałymi "okazami" i można się z nimi nieźle pobawić, to oprócz Ciebie zjedzie się tam mnóstwo wędkarzy... Ty wyciągniesz jedną rybkę, ktoś inny wyciągnie dwie czy trzy rybki, i tak uśredniając na miejsce, gdzie mamy setki ton rybek dziesiątki tysięcy razy rok ro roku będą łowione to dwie to trzy rybki i co z tego wyjdzie? Prędzej czy później na tym akwenie rybki te i tak staną się gatunkiem zagrożonym... i tak i tak człowiek w ten sposób ingeruje w przyrodę, i tak ją niszczy... A jak nie zniszczy tych rybek, to inni ludzie będą musieli ratować rybki przed innymi ludźmi i mamy takie błędne koło...
I tu docieramy do ciekawego tematu - szacunku dla otaczającej przyrody... ja jestem zwolennikiem teorii, jakoby wszystkie ekosystemy (dla potrzeb wypowiedzi nazwę je "podekosystemy"), i te duże i te malutkie miały na siebie wpływ i w sumie razem tworzyły jeden globalny ekosystem... W związku z tym, według mnie, sprawa ekosystemów ma się tak, że w ujęciu tych "podekosystemów" niekiedy wyciągnięcie jednej rybki jest zabójcze, a niekiedy wyciągnięcie kilku ton rybek nie ma dużego wpływu na ich stan, ale jednak w ujęcie globalnego ekosystemu każda ingerencja w przyrodę gdzieś się odbije echem, jeżeli nie w tym miejscu, to w innym... Dlatego moim zdaniem, bez względu na to czy dla danego miejsca jest to uszczerbek dla równowagi czy nie, to dla globalnego ekosystemu zawsze jest to uszczerbek, więc wszędzie i na każdym kroku należy szanować przyrodę... A wędkarstwo według mnie nie jest przykładem poszanowania przyrody...
I nikt Ci tego nie wmawia, Ty może jesteś tym dobrym wędkarzem, który szanuje każdą płotkę, ale ja, i większość tu wypowiadających się CHYBA też, mówię o wędkarstwie jako całości, zarówno tych oficjalnych wędkarzach (chociażby zrzeszonych w PZW, w Polsce oczywiście) jak i tych nieoficjalnych... Ja wypowiadam się o wędkarstwie jako całości. Gdyby na świecie był tylko jeden wędkarz, nic złego by sie nie działo poza tym, że i tak łowiłby z chęci "bawienia" się ze zwierzyną... Jednak jak takich wędkarzy są miliony, to mamy do czynienia z czymś co jest równoznaczne z wieloma jednostkami rybackimi. I ja tu mówię o wędkarstwie jako zbiorowości osób ingerujących w przyrodę, a także o wędkarstwie jako zbiorze wartości i zachowań łamiących MÓJ system wartości...
Cóż za brak tendencyjności... |
||||||||||||||||||||||||||||||
|
WojtekB
|
Mam tak samo . Chociaż bardzo lubię łowić, to niestety ciężko jest mi usiedzieć nie odzywając się do nikogo . Grzesiekodm to może ty opowiedz o łowieniu w Skandynawii bo tutaj głównie jeśli są to krajowi "łowczy" Co do sporu o zabijanie ryb, no cóż ryba ma swoje receptory nerwowe i niewątpliwie odczuwa rąbnięcie ją tłuczkiem, siekierą itp. Ale uważam że w takim przypadku nie jadłbym niczego, bo wieprzowina, wołowina, drób to też mięsa. A łowienie ryb jest o tyle bezpieczne, że ma się stosowne przepisy określające jakie gatunki i kiedy je można łowić |
||||||||||||||||
|
buba
|
tylko mam wrazenie ze tu cala sprawa nie rozbija sie o lowienie ryby i jej jedzenie... tylko o lowienie i meczenie ryby "dla sportu"..
|
||||||||||||||
|
WojtekB
|
Zależy dla kogo. Ja np. albo ową rybę jem, albo wypuszczam.
|
||||||||||||||
|
Pudelek
Ogarniacz kuwety
|
więc wypuszczenie jest jak najbardziej łowieniem "dla sportu"
|
||||||||||||||
|
tedd55
|
Od najmłodszych lat jestem zapalonym wędkarzem i ucieszyłem się z reaktywowania tematu. Po przeczytaniu ostatnich postów zrozumiałem, że muszę wrócić na fora wędkarskie. Wam, nawiedzonym pseudo ekologom proponuję założenia nowego tematu, w którym będziecie mogli do woli krytykować wszystko dookoła siebie i siebie nawzajem! Turystów depczących zieleń, hodowców zwierząt, posiadaczy zwierząt domowych jak pies czy kot. To przecież też barbarzyńcy gdyby kierować się waszym tokiem myślenia.
Takie wypowiedzi nawiedzonych zniszczyło już niejedno forum |
||||||||||||||
|
Pudelek
Ogarniacz kuwety
|
wstrząsające! na forum górskim nie ma rzeszy orędowników polowania na zwierzynę albo na ryby! doprawdy nie zrozumiałe! z pewnością gdyby jakiś drwal pojawił się na tym forum pewno też byłby zszokowany, że tutaj nikt nie emocjonuje się powalaniem kolejnych drzew.
|
||||||||||||||||
Ostatnio zmieniony przez Pudelek dnia Czw 13:48, 27 Gru 2007, w całości zmieniany 2 razy |
WojtekB
|
Tedd ma trochę racji. "Znaj proporcium mocium panie" mówił Cześnik z "Zemsty" i właśnie we wszystkim trzeba znaleźć tą proporcję, mnie też dziwi nazywanie mordercami ludzi, którzy złowią jedną rybę raz na kilka miesięcy, albo emocjonowanie się ścinaniem nawet chorych drzew. I na marginesie "Koło łowcze" to koło myśliwych a nie wędkarzy.
|
||||||||||||||
|
Wędkarstwo - wydzielone |
|
||
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001-2004 phpBB Group
phpBB Style created by phpBBStyles.com and distributed by Styles Database.
Powered by phpBB © 2001-2004 phpBB Group
phpBB Style created by phpBBStyles.com and distributed by Styles Database.